Dziś Paryż od rana…

…kopał mnie, pstrykacza niedzielnego, w dupę. Zaczęło się od przemyśleń nad przejściem na wegetarianizm…

W orientalnej knajpie nie mogłem się w żadnym ludzkim językiem dogadać z dziewczyną zza lady. Skutek był taki, że dostałem 60 dag ryży i drugie tyle kurczaka z grzybami choć chodziło o coś całkiem inneg i w mniejszej objętości. A przy okazji panienka przewaliła mnie na kilka euro….. Przybyli po mnie Murzyni (Afrofrancuzi?) nie byłi już dla tajskiej (tajofrancuskiej?) sklepowej tak wyrozumiali…

Wizyta policji była tylko następstwem w czasie. Patrol owszem zjawił się ale na tylko na zakupy (myśłałby kto, że tylko na Kabatach po kebab do Libańczyków wpadają)

La defence – dzielnica do której powszechnie wali się gruchę to zupelna porażka. Wilki Łuk to egzemplifikacją kiczu, blichtru, obciachu i epatowania bogactwem z nieeuropejskim stylu.

Na osłodę dotarłem do muzeum Maison Europennee de la Photographie a w nim wystawy Petera Knappa, Shoji Ueda oraz Eduarda Boubata!!! I jeszcze elektryzujący wzrok tej stylowej pani:-)

A na zakończenie dnia udało mi się znaleźć miejsce, o kótrym wiedziałem, że musi gdzies istnieć. Antykwariat z wydawnictwami poświęconymi współczesnej fotografii. Od Doisenau, HCB i Mariana Shmidta po Richardsona. Od Soudka i Kudelki po Gierłtowskiego i Prażmowskiego. O Hopperze, Goldin, La Chapelle czy Leibovitz już nie wspomnę. To się samo nasuwa. Jest tam wszystko….Dla zainteresowanych – idziemy z Placu Bastylii w strona Saint Paul i po ca 500 m skrecamy w parawo (tak jak drogowskazy do muzeum Picassa) w Rue de Sévigné.
Na zdjęciu poniżej antykwariusz w swoim królestwie.


Jeden komentarz do “Dziś Paryż od rana…”

Dodaj komentarz