„Everything I Do is Street Photography” czyli chwałografii dalszy ciąg:-)

Taką to sentencję znalazłem w sieci (podam w nastepnym wpisie namiar na źrodło). Mnogość kontekstów definiuje znaczenie. Rozumienie kazdy ma swoje. A ja bedę się z tym flagował bo od dawna wszystko co robię to streetphoto 🙂
No dobra, źrodło jest pod https://www.bhphotovideo.com
W związku powyższym Kolejna cegiełka do żmudnie budowanej chwałografii czyli album „lost&found” mojego skromnego autorstwa. W środku taaakie foty a tutaj tylko okładka:-)

W albumie zdjęcia z Through The Lens i nie tylko.
Zamówienia przyjmuję od 18 do 20 w dni nieparzyste 🙂

Technologia srebrowa….

…zwana fotografią analogową. Zapewne w opozycji do cyfry. Poniżej fotka zrobiona na kliszy, wywołana w łazience, odbitka spod powiększalnika. W poprzednim wpisie widać jak moczy się w kuwecie. Widać błędy charakterystyczne dla chałupniczej obróbki – paproszki z aparatu i powiększalnika, rysa zrobiona szczypcami na mokrym papierze. A na koniec i tak musiałem odbitkę zeskanować sprowadzając historię do banalnego formatu jpeg. Ale to wszystko nic widząc panią na zdjęciu 🙂

Zdjęcia zrobione komórką….

…doczekały się własnej kategorii w Word Press Foto. Nie mi osądzać czy to dobrze czy źle, czy to znak „demokratyzacji” fotografii czy jej pauperyzacji. Niemniej kiedyś potrzebne było minimum wiedzy i umiejętności by zrobić odbitkę. Wywoływacz, powiększalnik, te rzeczy a przedtem wywołanie filmu z nawinięciem go na szpule koreksu całkiem po ciemku 🙂
Owoc wysiłku i żmudnej pracy mocząc się w utrwalaczu wyglądał jak na focie poniżej.

A zdjęcia z komórki? Dają fun i to jaki 🙂

Pizzeria na Kabatach.

Impresja na temat klatki schodowej.